The images I publish here are a record of a journey into the depths of inland waters—the rivers and lakes that shape our closest landscape. These are the very same waters that, in our childhood, bloomed with adventure in our imaginations, but which through the process of adaptation, we have learned to objectify. The ocean brought me back to them. Yet, while oceanic, surfing, or pool photography delights with crystalline clarity of water and an abundance of light, lakes and rivers impose harsher conditions. Beyond the unpredictability of the local climate, the obscured visibility and low light penetration—even on a sunny day—may seem like a barrier. However, it is precisely these conditions that give inland waters their elusive beauty, hidden within underwater nebulae. What is perceived as a limitation becomes the most sensitive narrator.
In my swimming, I am inspired by the freediving tradition of the Japanese Ama pearl divers: ordinary women in comfortable clothing, using only the minimalist gear necessary for their harvest. In this simplicity, I am drawn to the act of photography as a spontaneous experience. Uncovering how water weaves a tale in its own songs, unveiling intimate, mythical voices.
Water has often ignited the imagination, being compared to a world from another planet, straight out of sci-fi. A state of weightlessness, the horror of breathlessness, alien creatures, darkness. Conditions that, at any moment, can seize control over a human being. Some are terrified by the unknown; others are fascinated by the infinite. By the immensity of connections – as in a Herzogian documentary or Polynesian wayfinding: the art of pathfinding, for which the vast ocean never posed a barrier, but was a network of roads, the planet's nervous system, which anyone can tune into, being naturally equipped with navigational instruments.
Obrazy, które tu publikuję, to zapis z podróży w głębie akwenów śródlądowych – rzek i jezior kształtujących nasz najbliższy krajobraz. Tych samych, które w dzieciństwie rozkwitały w naszej wyobraźni przygodą, a które w procesie adaptacji nauczyliśmy się uprzedmiotawiać. Ocean przywiódł mnie do nich z powrotem. Jednak podczas gdy fotografia oceaniczna, surfingowa czy basenowa zachwyca krystaliczną przejrzystością wody i obfitością światła, jeziora i rzeki stawiają trudniejsze warunki. Pomijając zmienność lokalnego klimatu – mała widoczność w wodzie i niska przenikalność światła, nawet w słoneczny dzień, wydają się barierą. Jednak to właśnie w tych warunkach kryje się nieoczywiste piękno jeziornych krain spowitych w podwodnych mgławicach. To pozorne ograniczenie jest najwrażliwszym narratorem.
W samym pływaniu inspiruję się freedivingiem japońskich poławiaczek pereł Ama. Zwykłe kobiety, w wygodnych strojach, posługujące się minimalistycznym sprzętem niezbędnym do połowów. W tej zwykłości pociąga mnie akt fotografowania jako spontanicznego doświadczenia. Odkrywania, jak woda snuje opowieść swoją własną poetyką, wydobywając intymne, mityczne głosy.
Woda często rozpalała wyobraźnię, będąc porównywaną do świata z innej planety, rodem z saj-faj. Stan nieważkości, horror bezdechu, obce stwory, mrok. Warunki, które w każdym momencie mogą przejąć kontrolę nad człowiekiem. Jednych przeraża nieznanym, innych fascynuje bezkresem. Bezmiarem połączeń – jak w herzogowskim dokumencie czy polinezyjskim wayfindingu, sztuce znajdywania drogi, dla której przepastny ocean nigdy nie stanowił bariery, lecz był siecią dróg, połączeń nerwowych planety, w które każdy może się wsłuchać, będąc naturalnie wyposażonym w instrumenty nawigacyjne.
Aina – Ania Kaczmarczyk